Friday, April 24, 2026

Niełatwe życie nekromanty

W porządku, popisałem sobie o telefonach, pododawałem zdjęcia, ale teraz wszystko wydaje mi się lekko chaotyczne. Może rozpiera mnie radość z tego, że udało mi się zmusić do rozruszania tego bloga… Tak czy inaczej podsumujmy listę problemów, z którymi muszę się zmierzyć.

1) Alcatel - ma simlocka na czeską sieć oraz kluczowy pin zasilania polutowany trochę lepiej niż na słowo honoru, ale ta prowizorka długo nie wytrzyma.
Simlocka załatwiłem, zakładając tanią czeską kartę prepaid (do kupienia na Allegro za dosłownie 21,37 zł) - ale tu miałem szczęście, bo po włączeniu pokazał się czeski język, a przy wyłączeniu - nazwa sieci. Alcatele miały to na stałe zakodowane w ROM-ie. Oczywiście nie obeszło się bez szukania po Wikipedii, bo telefon pokazał “Eurotel”, a ta firma już nie istnieje - została wykupiona przez O2 (tak, jak w Polsce Era zmieniła się w T-Mobile, a Idea w Orange). Gdybym nie miał tego tropu, musiałbym kupić kartę SIM każdej czeskiej sieci i próbować do skutku.

Niestety, w Alcatelach simlock nawet 25 lat temu był wyjątkowo wredny do obejścia - w zależności od wersji firmware należało: a) wylutować ROM z płyty głównej, włożyć do czytnika odpowiedniego dla danego typu układu i brutalnie sflashować zawartość, używając odpowiedniego programu, po czym wlutować ponownie; b) podpiąć telefon dedykowanym kablem i tak samo sflashować, próbując do skutku (podobno nie zawsze za pierwszym razem się udawało).

Lista trudności jest następująca:
[/list]
[*] nie wiem, jaką wersję firmware ma telefon i dopóki nie założyłem karty, nie mogłem wiedzieć (teraz pewnie wystarczy przekopać więcej martwych stron i znaleźć jakieś tajne kody)
[*] Alcatel to nie Nokia i był dużo mniej popularny, więc szansa znalezienia kabla i oprogramowania po tylu latach jest bliska zeru
[*] w najgorszym razie, miałbym ręcznie wylutowywać malutki układ SMD, poświęcając czas i ryzykując usmażenie płyty przez niefachowe operowanie sprzętem - dla telefonu kupionego za 30 zł, który zasadniczo i tak działa, a jedyną niedogodnością jest doładowywanie konta kartą płatniczą na czeskiej stronie?
[/list]
No bądźmy poważni.
Na razie widzę to tak - niech będzie jak jest. Bardziej mnie martwi stan pinów, ale mam czas. Mogę poczekać i upolować ten sam model w gorszym stanie wizualnym, ale ze sprawną płytą i zrobić podmianę.

2) Nokia 6150 - problem polega na tym, że wprawdzie telefon śmiga, ale ja chcę więcej i pragnę się pobawić w retromodding. Oprogramowanie mam, odpowiednio zabytkowy laptop z WinXP mam, nie mam tylko jak połączyć Nokii z komputerem. 6150-ka miała wprawdzie port podczerwieni, ale było to rozwiązanie pionierskie, co oznaczało, że nie było kompatybilne z żadnymi standardami. Należało mieć specjalny nadajnik IR, podłączany przez port szeregowy - powodzenia w szukaniu tego. Spędziłem tydzień, próbując oszukać system, robiąc wirtualne porty i cuda niewidy - wszystko na nic. O Linuxie zapomnijmy, bo wsparcie dla podczerwieni w ogóle porzucono bodajże w 2009 roku. Próbując instalować jakiegoś turbo retro Debiana ze wsparciem dla IrDA w kernelu zepsułem CD-ROM w laptopie, więc teraz już w ogóle jest kaplica… a potem przeczytałem, że ten Nokiowy protokół to nie IrDA.

Dlatego potrzebuję samemu zmontować kabel połączeniowy - oczywiście, znalezienie oryginalnego to marzenie ściętej głowy, bo 6110/6150 jest za stara. Ale w mrokach internetu przeczytałem stary artykuł o tzw. Dejan Flasherze, czyli samoróbce bodajże chorwackiego elektronika, który całkiem nieźle podrobił fabryczne rozwiązanie. Dla ciekawych - schemat wygląda tak:

rys1_18.do_artykulow.jpg

Fizyka jądrowa to to nie jest, mogę kupić części i go polutować, ale może ktoś z Was słyszał o podobnym kablu, lub - co lepsze - sam ma taki, walający się w piwnicy albo na dnie szuflady? Zapytać nie zaszkodzi, przecież to pierwszy krok do rozwiązania problemu.

3) Nokia 5210 - tu problem jest tylko natury estetycznej. Ale jak pisałem wcześniej, sam sobie nowej gumy nie nakleję, muszę mieć nadzieje na znalezienie jakiejkolwiek kompletnej obudowy. Albo może osrać wszystko, powycinać pasujące elementy z pianki lub czegoś podobnego i jakoś to posklejać do kupy, żeby wyglądało przynajmniej nie po wiejsku, a zakrywało dziury i pozwalało wciskać przyciski? Opcja wcale niełatwa, bo będzie potrzeba sporo czasu, cierpliwości, prób, błędów i umiejętności modelarskich - a i tak wiem, że oryginału nie odtworzę. Ale co lepszego mi zostało?
W burzy myśli na razie przychodzi mi do głowy coś w typie pianki neoprenowej albo takiej bardzo sztywnej i zbitej gąbki, którą są wykładane opakowania różnych drobnych badziewi, mających wygladać na “wyższą klasę”… Scyzoryki, multitoole, piersiówki - tego rodzaju rzeczy. Taki, jak widać w zdjęciu stacji pogodowej na Arduino w poście poniżej. Może ktoś z Was ma lepszy pomysł?

4) Nokia 6230i - również simlock, tym razem na Erę (tzn. T-Mobile). Problem żaden, kupiłem starter za 5 zł. Ale potem przetestowałem kolejną nieco dziś zapomnianą rzecz - kartę turboSIM. Wygląda to w taki sposób. Sposób użycia jest prosty - wycinamy w plastiku karty SIM dziurkę tam, gdzie na turboSIM-ie jest ten mały układzik. Potem składamy jedno z drugim, scalakiem do dziury, i wkładamy do telefonu. Taki patent, oczywiście, zadziała tylko z kartą standardowego rozmiaru - nie z micro czy nanoSIM.
Byłem sceptyczny, ale cena nie jest wygórowana. Jednak zadziałało jak marzenie. W ogóle byłem lekko zdziwiony, że ktoś jeszcze takie rzeczy sprzedaje. Jedyne, o czym nie wspomniano, a co jest lekko niefajne, to to, że turboSIM jest (chyba) jednorazowego użytku. To znaczy działa tylko z tą kartą i tym telefonem, do którego włożono go pierwszy raz, potem odmawia współpracy. Ja w ten sposób zmarnowałem jedną z dwóch zamówionych kart, ale zważywszy na to, że to tani i użyteczny bajer, chyba dokupię więcej, zanim się skończą.

Admin

O mnie

Władimir Reanimator, trepanator, egzorcysta i nekromanta starej elektroniki. Mam niezdrowy pociąg do rzeczy, które błagają, by oddać je na elektrozłom - ja jednak wyduszam z nich ostatnie iskry życia. Uważam, że prawo do naprawy powinno obejmować wszystkich, łącznie z politykami; najchętniej kombinerkami, lutownicą i drutem w czaszce.

Pełny opis

Kontakt

Dwa razy o rynnę i raz o szybę.
Mail: magkakofag [ @ ] tutamail.com
Mastodon 1: Nusquam tuta fides
Mastodon 2: Koniec torów i buraki

Polityka prywatności

Cała treść i zamieszczone materiały, o ile nie wskazałem inaczej, pozostają moją wyłączną własnością intelektualną.
Możesz ją cytować na innych stronach, o ile pod cytatem podasz źródło, oraz zamieszczać do niej linki.
Nie możesz używać treści jako swojej własnej - nazywamy to plagiatem :)

Twórca strony nie wyraża zgody na używanie treści do trenowania modeli językowych (LLM, sztuczna inteligencja, AI).
The creator does not give consent to using the contents of this page for training of language models (LLM, artificial intelligence, AI).

Subscribe

Archives